środa, czerwca 27, 2007

Mastadon Easter Egg

Fajy joke:)

Na końcu płyty Mastadon - Blood Mountain jest nagranie od fana. Mowi tam koleś do zespołu mniej więcej coś takiego:

Cześć chłopaki, strasznie mi się podobają Wasze nowe kawałki. W ogóle jesteście fajni, więc mam nadzieję ze nie przeszkadza wam to, że jak sciągnąłem utwory demo z Waszej nowej płyty musiałem zaśpiewać pewne ich części i wysłać Wam jako "tribute". Mam nadzieję że się nie zezłościcie na mnie że rozpuściłem je również po całym internecie, ale cholera, wydajecie się tacy cool, że pewnie Wam się taka inicjatywa spodoba. Z poważaniem Wasz fan [jakiśtam].
PS Keep it real.

REAL!

REEEEAAAAALLLLL!!!!

czwartek, czerwca 14, 2007

Bush prosto z Buszu

Pan Prezydent ostatnio sporo kontrowersji wzbudza. Najpierw daje sobie ukraść zegarek, chyba że prawdą jest, że podał go do tyłu ochroniarzom... Ta... jasne. Druga wersja to taka, że schował go do kieszeni:)

A poza tym jego etykieta(nie ta na podeszwie buta z ceną) jest dość prymitywna. Rozmawiając z Papieżem nie używał terminy grzecznościowego "Your Holiness" tylko "Sir". Nawet w Gazecie napisali;) Jak to mówi moja mama: nawet baba ze wsi wiedziałaby jak się zwracać do Papieża. Na pewno nie per Proszę Pana:D ZONK Mister President! Daddy should have taught you some manners:P

Booya!

sobota, czerwca 02, 2007

Sequel część 24

Ja wiem że ostatnio moda na odgrzewanie kotletów pod postacią sequeli różnych dziwnych filmów. Ostatnio pojawiły siętakie tytułu jak:


  • Rocky Balboa, czyli Rocky 6 bodajże

  • Planowany Rambo 4

  • Die Hard 4.0 wchodzi wkrótce do kin

  • Piraci z Karaibów 3 itd...

Ale co mnie zaskakuje, to Ocean's 13... No żeby tyle odcinków robić, ludzie;) Teraz tylko czekać na Gang Olsena 24 w rewanżu:D

piątek, maja 18, 2007

Um... It's a can opener.

Wielokrotnie już mówiłem, że podczas Super Bowlnajlepsze reklamy.

Ale ta to jest mistrzostwo:D

Budweiser Hitch Hiker

środa, maja 09, 2007

Homo Sapiens 2.0

Któregoś pięknego dnia wpadłem na pewien pomysł. A jako że już długo nosiłem się z zamiarem rysowania komiksu, to połączyłem dwa pomysły. Jasne, nie umiem rysować. Nie zamierzam twierdzić inaczej i nie zamierzam zbytnio kombinować, po prostu będę robił co mi się podoba metodą starożytną, patykiem po piachu(ołówkiem po kartce).

Homo Sapiens 2.0

piątek, lutego 16, 2007

Rozprawa w TV

Tak się uśmiałem, jak mi ktoś powiedział, że serial Sędzia Anna Maria Wesołowska to jest program na serio, że tam sa prawdziwe rozprawy prowadzone i w ogóle... No po prostu brecht maksymalny.

Według wikipedii program ten jest oparty na prawdziwych rozprawach sądowych, jak również prokuratorzy i policjanci i oczywiście pani Sędzia są autentyczni. Ta część programu nie jest grą aktorską. Reszta jest. W USA była Judge Judy, w Niemczech Richter Alexander Hold, a my mamy Sędzię Annę Marię Wesołowską.

Program ma podobno na celu oswoić ludzi z procedurą sądową. Czyżby szykowała się wielka ofensywa? Czy TV próbuje nam również wmówić że powinniśmy się przyzwyczajać do sądów, bo już niedługo dawanie napiwków w barach będzie traktowane jako łapówkarstwo? Na pewno tylko TVN mogłoby tylko coś takiego wymyślić (tudzież ja).

Reklama omawianego serialu

środa, lutego 14, 2007

Google się wziął za Bloggera

Wreszcie pojawiły się funkcje, które powodowały że Blogger wyszedł z wersji Beta i ma szanse stać się równiejszy Wordpressowi.

Można robić widgety, można zostawiać tagi(wreszcie Web2.0) i inne takie pierdy. Jedyny minus to trzeba mieć konto goolea. Ale jak się dowiedziałem, Google wyszedł z ery "mam konto gmail, jestem bogiem" i rozdają już je bez zaproszeń, więc żaden problem. Taki sam myk zrobił Yahoo z Flickr.com. Wszystko się wchłania, nie wiem czy to do końca dobrze. Jak myślicie?

4 more blogger buzz

4 new features tour

wtorek, lutego 06, 2007

Adelaremus Hornblower

Adelaremus Hornblower, czwarty syn Chermoka Hornblowera, sto dziewięćdziesiątego szóstego powiernika Rogu Valkilra, którego dźwięk od pokoleń zagrzewa synów Klanu Reggin do walki przeciw najeźdźcom.


Adel, jako czwarty syn, nie miał widoków na zostanie Powiernikiem Rogu, jednak nieoczekiwana śmierć jego trzech starszych braci, Riheramusa, Brigdorimusa i Halemonusa podczas krwawego rajdu orków szczepu Kra?nul na dolinę We-Beg.


Imiona braci, jak zapewne zauważyliście kończą się inaczej niż ich ojca. Przyczyną tego oczywiście była matka chłopców, która na złość mężowi nadała swoim synom końcówki imion po jej ojcu, Demusie. Możecie sobie wyobrażać jak wściekły był Chermok jak się dowiedział o pierwszym, i jak bardzo się starał żeby kolejni nie zostali tak nazwani, jednak spryt jego żony i zmowa większości kobiet Klanu uniemożliwiły mu ten czyn, dlatego wszyscy czterej mają imiona po Demusie. Matka zdecydowała się na tą wielką złośliwość z tej przyczyny, że Chermok, mimo braku zgody Demusa na ślub, wziął Deromingę za żonę wbrew tradycji, za co się zemściła w ten zaiste perfidny sposób. Jednak Adel, jako jedyny dzieciaty syn Chermoka, powrócił do prawidłowej końcówki, i żył z żoną w zgodzie nauczony błędem ojca i uczył swoich synów aby robili tak samo.


Wracając do ostatnich wydarzeń, najmłodszego brat Adela, ciężko rannego przyniesiono z doliny z powrotem do warowni Ha-Dul, gdzie Hal przekazał młodszemu bratu straszną wiadomość. Trzej bracia, wszyscy trzej bezpotomni, nieżonaci i już dawno siwobrodzi, ramię w ramię jako prawie ostatni obrońcy doliny dzielnie odpierali tłumy orków, czekając na odsiecz z warowni. Nie doczekali sięjednak. Pierwszy poległ Rihe, 197. Powiernik Rogu Valkilra. Gdy dął w niego, zabłąkana strzała orków przebiła mu krtań i Róg żałosną nutą zakończył jego powiernictwo. Róg od jego ust odjął Brig i zadąwszy w Róg stał się 198. Powiernikiem Rogu Valkilra. Zadął w niego po raz pierwszy i ostatni, gdyż potężny cios orka pozbawił go lewego ramienia, natomiast drugi cios pozbawił go życia. Róg Valkilra wypadłz jego dłoni i szczęśliwie podniósł go Hal. Halowi udało się również zadąć w Róg, po raz ostatni zagrzewając niedobitków do walki. Stał się w ten sposób 199. Powiernikiem Rogu Valkilra i dzielnie bronił się prawie samotnie, jednak ilość otrzymanych ran zmogła go wreszcie i osunął się na kolana. Na kolanach zabił jeszcze pięciu orków, jednak kolejny zsynchronizowany atak pozbawił go przytomności. Odsiecz przybyła na minutach, jednak po orkach zostały już tylko stygnące ciała. Niestety razem z nimi zginął Róg Valkilra.


Na łożu śmierci Hal oznajmił Adelowi, że on jest następnym prawowitym następnym Powiernikiem i musi za wszelką cenę odnaleźć Róg, aby stary ród Hornblowerów mógł przetrwać i godnie nosić swoje nazwisko. W przeciwnym razie dzieci jego będą zhańbione nazwiskiem bez pokrycia, nazwiskiem z przeszłości, nazwiskiem fałszywym.


Ciężka to była dla Adela informacja, jednak nie mógł dopuścić do zhańbienia swojego rodu. Honor rodziny był dla niego ważniejszy niż jego własne życie i mimo starości, Adel wyruszył w drogę, aby jego synów nie spotkała hańba.


Adel nigdy nie był skłonny do przemocy ani przygody. Wolał siedzieć w zaciszu swojej pracowni, gdzie wykuwał różne przedmioty. Miecze, bransolety, topory, różne błyskotki i świecidełka. Od piwa i bijatyk wolał swoją kuźnię i swoje książki.


Zaciekle studiował historię krainy, zarówno ludów Krasnoludzkich jak ludzi i pozostałych ras krainy. W jego pasji pomagał mu elfi mag Silidriel i gnomi wynalazca, na którego wszyscy mówili Dink, bo jak powszechnie wiadomo, imiona gnomów zajmują setki stron maczkiem. Oni przynosili mu książki, a on im wykonywał przeróżne przedmioty na zlecenie. W ten oto sposób Adel wszedł w posiadanie prawdopodobnie największej prywatnej kolekcji ksiąg historycznych w całych krainach.(Wiedza 14)


Kiedy przychodziło co do czego, to Adel potrafił zagadać nawet gnoma, jednak to było lata temu. Z wiekiem jednak gadulstwo trochę z niego wyciekło, jednak historie nadal potrafi opowiadać.(Inteligencja 14)


Zawsze ma nienaganną prezencję. Siwa broda związana w siedem warkoczy, zawiązanych siedmioma kolorowymi wstążkami, czerwoną, żółtą, niebieską, zielona, białą, brązową i szarą. Każda coś oznacza, jednak Adel nikomu do tej pory nie powiedział co dokładnie.(Charyzma 15)


Pod jego starą, pomarszczoną skórą nadal skrywają się prężne mięśnie.(Siła 16) Natomiast praca nad detalami bardzo podniosłą precyzję jego ruchów, chociaż wiek nieco ją być może stępił.(Zręczność 14) Kondycha już jednak nie ta, co kiedyś. Nie ma szans na cały dzień pracy w kuźni. (Kondycja 12)


Praca nad detalami jednak miała swoje złe strony, gdyż z wiekiem coraz bardziej psuła mu wzrok. Jednak mając w perspektywie długą podróż, podczas której wzrok może się okazać bardzo potrzebny, Adel postanowił wykorzystać swoje dobre znajomości aby coś na to poradzić.


Pierwsze dwa miesiące podróży zeszły na odwiedzanie starych znajomych. Najpierw udał się do Dinka, u którego wcześniej nigdy nie był, dlatego tak długo się zeszło to całe odwiedzanie. Dink przez tydzień eksperymentował z różnymi materiałami i fasonami, lecz w końcu udało mu się wykonać szkła do patrzenia dla Adela. Z tymi szkłami Adel udał się do Silidriela w jego samotnej wierzy na trzęsawiskach Kaalluumm. Silivanus użył magii w celu przystosowania okularów do warunków ciężkich, mianowicie bojowych. Teraz okulary nie spadną i nie stłuką się nawet w ferworze walki.


Na pożegnanie Dink podarował Adelowi prototypową procę automatyczną. Silidriel natomiast ofiarował staremu przyjacielowi pas odbicia magii. Bardzo to szczodre były podarunki i Adel był bardzo wzruszony. Szkoda tylko, że przyjaciele nie mogli wyruszyć razem z nim. Życzyli mu jednak powodzenia. To musiało wystarczyć.


Adel w drodze szybko nauczył się kilku sztuczek, bardzo przydatnych samotnemu wędrowcy i odwiedził kilka miejsc, gdzie odbyły się dawno temu wielkie i krwawe bitwy. Jak już mówiłem, wcześniej zbyt często nie wychodził na powietrze.


Tak oto spotykacie na swojej drodze ewidentnie starego wędrującego krasnoluda, na którego nosie solidnie trzymają się grube okulary, które na chłopski rozum dawno powinny już były spaść. W ręku kij, na piersi stara skórzana zbroja, na plecach wiekowy płaszcz i pojemny plecak, do którego przytroczone jest jakieś dziwne urządzenie, które jeśli się uprzeć, wygląda jak proca. Za pasem kowalski młot. Sądząc po nim, być może w plecaku niesie kowadło... W oczach bystry błysk i szczery, ale nie naiwny uśmiech. Można by powiedzieć wesoły staruszek, ale może lepiej nie kusić losu? Ten kij wygląda jakby niejednemu młokosowi spuścił manto.


Synku, postaw kufel zimnej źródlanej wody, to opowiem Ci moją historię, albo czyjąś inną jak chcesz. Idziecie w stronę równin? Och, cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności, ja też. Może przez jakiś czas będziemy wędrować razem. Gadanie do siebie samego już mi się znudziło. Czekaj... Znam ten smród. Orki! Szybko, na nich!

środa, listopada 22, 2006

Stara zabawa blogowo-książkowa

1. Złap najbliższą książkę.
2. Otwórz ją na 123 stronie.
3. Znajdź piąte zdanie.
4. Opublikuj je na swoim blogu razem z tą instrukcją.
!. Nie szukaj najfajniejszej książki jaką można znaleźć. Użyj tej, która faktycznie leży najbliżej Ciebie.

"Natomiast o Piątej rano miała miejsce niezwykła pobudka - cały Belków został zbudzony kanonadą wrzasków i kopniaków wymierzanych w bramę wejściową przez kogoś, kto się domagał, żeby natychmiast mu otworzyć." - Najlepszy by Waldemar Łysiak

Linkback

czwartek, września 21, 2006

Denaturat = oszczędność

Kupiłem sobie pół litra za 4zł i właśnie go sobie używam. Żeby nie było nieporozumień to bynajmniej go nie piję, tylko regeneruję w nim struny basu, gdyż nowe kosztują za dużo:) Oto i one w rzeczonej substancji:

Później opiszę czy to coś dało:)

środa, września 20, 2006

Chocolate chip cookies

Właśnie zamierzam sprawdzić ten przepis. Idę piec:D

  • 2,5 szklanki mąki pszennej

  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

  • 0,5 łyżeczki soli

  • 0,5 szklanki syropu klonowego

  • 1 szklanka cukru

  • 2 jakja

  • 2 łyżeczki cukru waniliowego

  • 1 kostka ciepłego masła

  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady, skrojona

  • 1 tabliczka mlecznej czekolady, skrojona

  • 1 lub 2 szklanki orzechów posiekanych i lub płatków owsianych


Wymieszać mąkę, proszek do pieczenia i sól w dużej misce.
Dodać cukier, syrop klonowy, jajka, cukier waniliowy i masło.
Mieszać mikserem na najwyższej prędkości około minuty.
Dorzucić orzechy, czekoladę i płatki i wymieszać.
Na blasze z papierem do pieczenia nakładać masę po łyżce w odstępach ok. 5cm.
Piec do brązowości ok 10 minut w temperaturze 200 C.
Przepis daje około 6 tuzinów ciastek.

poniedziałek, września 11, 2006

Czy warto być Polakiem?

Osobiście uważam, że to pytanie jest kompletnie idiotyczne. Ale tekie pytanie zostało ostatnio zadane słuchaczom Polskiego Radia 3. Chyba źle się tam u nich dzieje. Bo co to za temat, rozważać czy warto być Polakiem?


To pytanie jest tendencyjne. Jakby chciało nas zmusić do tego, żebyśmy zaczęli się zastanawiać "what am I doing here?" Czy jesteś dumny z losowego wypadku zwanego narodzinami, na który całkowicie nie miałeś wpływu? A co jeśli nie jesteś dumny, to na co możesz je zamienić? Losować zieloną kartę do USA, mieszkać tam 10 lat żeby dostać obywatelstwo żeby potem zginąć od ręki terrorysty z powodu tegoż obywatelstwa? Super.


Wiesz co, nie odpowiadaj sobie na pytanie "czy warto być Polakiem?" Odpowiedz sobie na pytania "czy nie udaję kogoś innego, czy jestem sobą?" i "czy robię to, co chcę robić, to czego moja dusza pragnie?" i wtedy idźcie podbijać świat, polepszać świat, bo to czego świat potrzebuje, to to, czego Ty pragniesz, Ciebie zadowolonego i robiącego to co chcesz, to co Ciebie rozwija, a nie zastanawiającego się nad swoją narodowością, bo to jest nieistotne. Zostałeś zrodzony do tego świata, w miejscu w którym jesteś potrzebny i Twoim celem powinno być ulepszanie go wszelkimi możliwymi sposobami, wszystkimi siłami.

środa, września 06, 2006

Kwadrans Po Ósmej

Chciałbym zachęcić do oglądania tego programu. Uważam, że prowadzący stawiają sobie wysoko poprzeczkę i że im to dobrze wychodzi. Kultura prowadzenia programu jest w mojej opinii wysoka, a na pewno dużo wyższa niż była w programie Prosto w Oczy.


Dziś oglądałem kawałek i chociaż może zabrzmieć to jednostronnie rozbawiły mnie niektóre sentencje polityka Platformy:




  • Pan oznajmił, że Platforma będzie walczyć z obecnie rozpatrywaną w senacie ordynacją wyborczą. Czyli zmiana taktyki, bo ostatnio bojkotowali.

  • Pan zarzucał PiSowi zakładanie koalicji z post-komunistyczną partią, po czym mówił o bloku wyborczym PiSu jako "radykalnie prawicowym". Em... Coś mi się tu nie zgadza...



Nie chciało mi się dalej oglądać, bo mnie denerwowali goście a zresztą kawę sobie zrobiłem. Mniam... dobra kawusia:)


W każdym razie uważam, że jeśli ktoś chce czegoś się dowiedzieć o polityce, to powinien oglądać o 8:00 wiadomości, żeby się dowiedzieć co jest grane w Polsce, a potem zapraszać sięna rozmowę z takim a nie innym gościem do knajpki na Placu Trzech Krzyży(w tle coddziennie przejeżdża 518;D). Uważam ten program za bardzo wartościowy i polecam go wszystkim.

poniedziałek, września 04, 2006

Niedopasowani

Niektórzy twierdzą, że dwie osoby (będę się trzymał wersji heteroseksualnej) mogą po ślubie stwierdzić, że nie pasują do siebie w łóżku. Dla mnie to kompletna abstrakcja. A co tu do jasnej ciasnej może nie pasować? Jedno ma taką końcówkę, drugie odwrotną i jedno do drugiego pasuje jak się patrzy. Być może po prostu generalizujemy mówiąc, że "nie pasowali do siebie w łóżku". Być może po prostu generalizujemy wszystkie "problemy łóżkowe".


"Problemy łóżkowe", gdy przyjrzymy się im bliżej, mogą się okazać czymś innym niż niedopasowaniem dwóch osób. Widzę tu dwie główne możliwości. Jedna, to brak miłości w związku, a druga, niekiedy wynikająca z pierwszej, to nieumiejętność rozmawiania. Trudno oczekiwać, że w związku bez miłości, seks będzie sprawiał taką samą przyjemność zawsze. Jest to też możliwe w związku pełnym miłości, chociaż w tym związku nie odegra to roli niszczącej, gdyż dla dwojga ludzi, którzy się kochają, najważniejsze jest to, że są przy sobie i dla siebie. Wracając do związku bez miłości, to jeśli związek był oparty na przyjemności, a tej przyjemności zacznie brakować, to związek powoli zacznie się rozpadać, bo bez fundamentu dom długo nie postoi. Zaczną pękać ściany, zacznie odłazić tynk, zagnieździ się grzyb. Systematycznie ten dom popadnie w ruinę i nie będzie już sensu w nim mieszkać. I tak właśnie wygląda jeden z problemów łóżkowych.


Drugi wspomniany problem to nieumiejętność rozmawiania. To bardzo przykre dla dwojga ludzi, nawet jeśli wyjdzie się poza temat "problemów łóżkowych", bo zamiast porozmawiać, oni się w kółko kłócą i próbują sobie wcisnąć swoją rację i być może nigdy nie dojdą do kompromisu. Łóżko natomiast może okazać się jeszcze gorszym polem bitwy. Moze się okazać że problemy, które tu powstają są na tyle krępujące, że wstyd uniemożliwi nawet pokłócenie się na ten temat. Wtedy napięcie rośnie przy każej repetycji, aż do momentu, kiedy któreś pęka i mówi "nie, nie chcę seksu". Być może wtedy rozpocznie się wreszcie rozmowa, ale częściej będzie urażona duma drugiej osoby i długa strefa ciszy. A czy tak trudno od razy byłoby powiedzieć, "nie lubię jak mnie gryziesz po plecach" czy "czy mógł(a)byś nie oblizywać mnie", "bądź bardziej delikaty/a następnym razem, proszę". Rozmowa wyeliminuje większość problemów łóżkowych.


Dlatego właśnie niepojęty jest dla mnie seks dla sprawdzenia czy pasujemy do siebie w łóżku. Jeśli dwie osoby się kochają, rozmawiają ze sobą, potrafią się obdarzyć czułością której oboje potrzebują, potrafią radzić sobie ze swoimi popędami, razem pokonują problemy, to nie potrzebują seksu, żeby sprawdzić czy będą pasowali do siebie w łóżku, bo oni to czuja, oni to już wiedzą. Jeśli zależy im tylko na seksie to prędzej czy później taki związek nie wytrzyma i imploduje, pożre się sam, bo seksu zabraknie, a miłości nie będzie, bo nigdy nie było.

środa, sierpnia 09, 2006

Czytania

Dla poszukujących, czytania z dnia w formie rss. Patrzcie, że nawet tu dotarło:)

środa, lipca 19, 2006

Laickie poszukiwania lepszego rozwiązania

W dobie wszechobecnego internetu zastanowił mnie sposób dzielenia się ludzi informacją ze światem. Jedni to robią za pomocą własnych stron, inni preferują blogi, a jeszcze inni fora. No więc przyszedł sobie laik i zastanawia się czemu ludzie wybierają to a nie tamto. Pytanie fundamentalne: co wybrać?


Może bloga?


Pod względem dostępności najłatwiej wydaje się założyć bloga. Można to zrobić prawie wszędzie, na polskich serwisach np. onet.pl lub zagranicznych jak Blogger czy Wordpress. Co ciekawe, większość tych serwisów jest darmowa i pozwala na nieograniczone pisanie notek. Wow! Freebie!;) Moim zdaniem jak dają coś za darmo, to brać. Oczywiście dla bardziej zaawansowanych userów, jest opcja własnoręcznego stworzenia bloga. Niektórym to się nawet udało:)


No to może forum?


Trochę trudniej jest założyć forum dyskusyjnym. Oczywiście są gotowe narzędzia do ich tworzenia, ale trzeba dysponować przestrzenią dyskową na jakimś serwerze. Darmowe serwery można oczywiście znaleźć, mało kto nie mógłby znaleźć miejsca na serwerze kolegi. Drugą sprawą jest konfiguracja forum. Oczywiście można znaleźć tutoriale i takie tam, ale mało komu się chce biorąc pod uwagę, że mają gotowe szablony blogów. Trudnością jest również to, że inni ludzie mogą zaczynać wątki na Twoim forum i to miejsce przestaje wtedy być tylko Twoje. Ale powiedzmy, że znaleźliśmy ciekawe forum i skonfigurowaliśmy tak, że tylko my możemy wątki pisać a ludzie mogą komentarze pisać. Jest możliwość, że znaleźliśmy forum z drzewkowym komentowaniem. Fajna sprawa, bo nie trzeba cytować komentarza przedprzedprzedostatniego, tylko komentujemy to, co nam się podoba. No tego jeszcze na żadnym blogu nie widziałem. A nie byłoby to przydatne? Kolejna kwestia, to kwestia reklamy. Jak wiadomo blogi same się reklamują, natomiast z forum jest gorzej. Nie ma jeszcze tzw. społeczności forumowej, bo nikt nie wpadł na to żeby właśnie w ten sposób wykorzystywać fora. Może już niedługo to nastąpi, może kogoś poruszy ta notka...;)


Strona domowa?


Tu się robią schodki, bo jeśli ktoś się nie zna na HTML, albo nie mają znajomych w branż, no to bardzo ciężko mu będzie założyć sobie stronkę. Znów ratują szablony i darmowe serwery. Plusem jest to, że nie jesteśmy ograniczeni wątkami, czy notkami i możemy w dowolny sposób kreować swoją stronę. No ale czy to aż tak duży plus?


Miksum miksum?


Ale przecież internet się rozwija. Czy musimy siedzieć i czekać aż zdarzy się coś co wszystkim będzie odpowiadało? Może weźmy się do roboty i stwórzmy coś, co spełni te kryteria zamiast się zadowalać 360.yahoo.com. Weźmy najlepsze aspekty każdej formy i połączmy. Weźmy łatwość zakładania i darmowe miejsce serwerowe z bloga, drzewa komentarzowe z forum i łatwość kreowania własnego image i struktury ze strony domowej. Zrobione? No to pora to jakoś nazwać. Może...


  • blorum

  • foog

  • flog

  • borum

  • domowe blorum


Tak, to jest to. Domowe Blorum. Przy tym zostaniemy i będziemy się cieszyli jego darmowością, dostępnością i funkcjonalnością, aż nie przyjdzie kolejny mądrala i nie namiesza na nowo:)

wtorek, lipca 18, 2006

Deuces Wild

Przepraszam, ale muszę się podzielić, bo ten pojazd mi się tak spodobał, że... no kurde, no tak po prostu.

Harley Davidson 2003 Softail Deuce 100th Anniversary

niedziela, czerwca 18, 2006

Czystość, czy może nie?

Ile ludzi, tyle zdań, owszem. Trafiłem na onecie na taką oto dyskusję, no i co tu dużo gadać, żal dupę ściska i szlag mnie trafia i gotuje się we mnie jak czytam niektóre z tych rzeczy. Ale jak już napisałem(powtarzając po Kasi W.), ile ludzi, tyle zdań, no więc tutaj jest moje zdanie.


Oczywiście zacznę od tego, że wszyscy maja wolną wolę, i ja to szanuję wbrew pozorom, co nie znaczy, że będę niektóre zachowania tolerował i pozostawiał bez odzewu. A następujące zdania są tylko moją opinią. Zacznę więc od tego, że nie chodzi tu tylko o jakąś tam błonkę, bo to można stracić w przeróżne sposoby, nawet całkiem niechcący. Czystość przedmałżeńska jest czymś więcej niż błoną dziewiczą. Jest to idea, według której żyje całe mnóstwo ludzi. A dlaczego? Bo bez czystości nie ma miłości, ot, dlatego. Więc chociaż mają racji ludzie noszący transparenty na Paradzie Równości, że "każda miłość jest świętością", to jeśli odnoszą to do siebie, no to ciężko przyznać im rację. Człowiek nie będzie się rozwijał, jeśli nie postawi sobie jakichś celów, jak rzucenie palenia, czy nie jedzenie mięsa raz w tygodniu, czy chociażby czystość. Bez łamania barier nie ma rozwoju. Porządny sportowiec dąży do tego, żeby poprawić swój wynik. Ćwiczy intensywnie. Porządny człowiek ćwiczy swoją siłę woli, żeby mógł być silniejszy psychicznie w przyszłości. Jeżeli natomiast dwójkę ludzi łączy taki cel, cel, który każdemu z osobna ma na celu pomóc się rozwijać, to przecież wspólne osiąganie tego celu daje podwojone efekty i pomaga się tym ludziom silniej związać.


HappySad "Zanim pójdę"
Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty
To też nie diabeł rogaty
Ani miłość, kiedy jedno płacze
A drugie po nim skacze
Bo miłość to żaden film w żadnym kinie
Ani róże ani całusy małe duże
Ale miłość, kiedy jedno spada w dół
Drugie ciągnie je ku górze

No, ale mówią, po co? Przecież to takie nieistotne. Toć to tylko błonka, to nic nie znaczy. Jeśli dla Ciebie nic to nie znaczy, to mi przykro. No i co z tego, że to tylko tyle? Może i racja, że facetowi i tak wszystko jedno, ale może i nie. Może w przyszłości trafisz właśnie na tego jedynego, tego, któremu będzie na tym zależało, tego, który na Ciebie właśnie czekał tyle lat i starał się żyć w czystości specjalnie dla Ciebie, a Ty nie zachowałaś tego dla niego. Pomyśl sobie jak się wtedy będziesz czuła. Mam nadzieję, że będziesz żałowała. Jeśli facet oczekuje od Ciebie seksu, to nie dajmy się oszukać, jest kiepski. Jest kiepski, bo nie umie poczekać. Przecież seks to coś więcej niż jakieś tam określone ruchy ciał niebieskich. Przecież mówi się na to miłość. ?Kochaliśmy się?. Ale świat dzisiejszy zmniejszył rolę kochania się, do seksu, czyli czegoś, do czego wszyscy dążą, nie licząc się z tym, ze dla wielu osób zabijają w ten sposób pewną magię. Bo przecież w seksie może być magia, magia miłosci dwojga ludzi, magia tej pierwszej nocy poślubnej, magia poznawania się na nowo pomimo tylu lat znajomości, magia, której tak wiele osób poszukuje, a tak niewiele ją znajduje. Dlaczego? Bo nie zastanawiali się nad drogą czystości. Bo cywilizacja mówi inaczej.


Chciałem również poruszyć temat dziewczyn, które niemalże chwalą się tym, że tyle a tyle razy seks uprawiały i że pierwszy raz się różnił od ostatniego tylko tyle, że nie była teraz tak zestresowana jak za pierwszym razem i że facet, który nie zechce Cię tylko dlatego, że nie masz jakiejśtam błonki to frajer i tak dalej i tym podobne. Nie wiem jak to ugryźć, nie wiem jak mam podejść do takiej osoby, gdyż takie osoby mnie odrzucają. Przykro mi to słyszeć z ust płci pięknej. Argumenty są następujące:



  • facet nigdy Cię nie bęzie szanował, a co dopiero kochał

  • jeśli zależy Ci tylko na seksie, to czemu nadal robisz to za darmo?

  • nie pomyślałaś nigdy, że stać Cię na więcej niż oddawanie swojego Ciała na prawo i lewo jakby nic dla Ciebie nie znaczyło? Czy może faktycznie nic dla Ciebie nie znaczy?


Ja nie mówię, że jest łatwo. Ja nie mówię, że jest przyjemnie. Jest ciężko żyć w czystości. Jeszcze trudniej jest się podnieść, jeśli się upadło, ale jeśli jest przy Tobie ta druga osoba, której też zależy, to idź do niej, powiedz jej, że się nie udało. Jasne, nie wszystko da się naprawić, nie w każdej sytuacji będzie można zacząć na nowo. Bo przecież nie oczekujmy od tej osoby, że jeśli będziemy ją zdradzać po kątach i przyjdziemy przepraszać, po czym dalej będziemy to robić, że bedzie wyrozumiała. Ale przecież seks nie jest jedynym sposobem niszczenia czystości. Nieczystość można również znaleźć w samotności. Jest wszędzie wokół nas. Pornografia, samogwałt, nasze własne myśli! Ale panowie i panie, można bez tego żyć! Można z tym zawalczyć! Można się powstrzymać! Trenować siłę woli! Podeprzeć się na drugiej osobie, poprosić o pomoc, o bycie przy Tobie, kiedy wiesz, że jest/będzie ciężko. Poprosić o modlitwę. Nie tylko z samej czystości rodzi się miłość. Rodzi się też z walki o nią. Z bycia razem w trudnych chwilach, łatwych chwilach, smutnych i radosnych, w upadkach i w powstaniach.


Święty Paweł w liście do Koryntian
Miłość wszystko wybaczy.

Pamiętaj, nie potępiaj, nie toleruj, ale kochaj.

czwartek, maja 25, 2006

Co to się porobiło?

Może wreszcie będzie porządek? Przyjechało dużo policji, stoją co 48 kroków na większych ulicach, i co 144 na mniejszych. Pomiędzy nimi gdzieś jeszcze żandarmeria Wojskowa, ale zupełnie jakby nie wiedzieli, po co tam stoją. Ludzie nadal bezkarnie sobie przechodzą na czerwonym świetle na pasach, okradają stare staruszki ze starych pieniędzy, no, ale porządek musi być. Może panowie i panie z policji mają inne zadanie, mianowicie wyglądać przestępców szykujących zamach, albo pokojowych i kulturalnych rewolucjonistów skandujących hasła "Powolne i niezbyt brutalne odsunięcie szanownych ministrów od władzy, która niewątpliwie musi się szybko skończyć" albo "Wysłać miłościwie nam panujących na wakacje, z których mogą już nie wracać ku ogólne uciesze ludności". Może. Może nawet i na pewno, bo nie widzę innego powodu. Pokojowych rewolucjonistów niestety nie możemy się spodziewać. To nie ten kraj. Jak rewolucja to pełną gębą przecież. "Wypier.." papier i te sprawy. "Na markety!" Wiecie, o co chodzi. My to w Warszawie często mamy. Przyjeżdżają znajomi niezadowoleni robotnicy i ktoś ich wpuszcza w maliny, prowokuje, a potem są szkody materialne i obite pałkami gumowymi kończyny, czasem mokry sweter i łzawiące oczy. Porządek? Nieprędko. Może jakby zostali i ktoś by im powiedział, co mają robić, a nie tylko "Ty tu, ty tu, a ty to tam stań." Niestety...


Prohibicja? I dobrze. Będzie mniej pijanych żuli i studentów się wałęsało:D Hahaha! Ale mi się dowcip udał. Prawda? Zresztą, co komu szkodzi? Trochę abstynencji nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Dużo zresztą też jak słyszę. Nie ma co się martwić. W barach kelnerki sobie odpoczną od pijanych klientów, firmowe obiady szlag trafi, a może po chwili abstynencji komuś przestanie smakować alkohol i przestanie zasilać budżet państwa pieniędzmi z akcyzy.

czwartek, marca 09, 2006

Słuchajcie ludziska!!!

Tak, właśnie, słuchajcie. Słuchajcie, bo muzyka rozwija, uwrażliwia, uspokaja i koi. Gdyby jeszcze wszyscy dbali o swój słuch. Co i raz widzę młodych ludzi ze słuchaweczkami W uszach, czasem na uszach, a już w ogóle bardzo rzadko wokół uszu. Chociaż jedni wiedzą, że nie warto sobie psuć słuchu. Szkoda, że jest ich tak mało...


Pewnie jesteś jedną z tych osób, którym zdarza się pożyczyć od brata czy siostry odtwarzacz MP3 i w drodze do pracy sobie posłuchać trochę muzyki, bo to tak fajnie, trendy i w ogóle. Co tu dużo gadać, ja też tak robię. Jednak mam nadzieję, że Wy również ewoluujecie i to całkiem niedługo. A na czym miałaby polegać ta ewolucja? Ano na przykład na zmianie słuchawek. Podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami.
Jak każdy szanujący się pożeracz muzyki, człowiekowi zależy na tym, żeby sprzęt zajmował jak najmniej miejsca, więc logicznie, zaczyna się od jak najmniejszych słuchaweczek, które się wsadza sobie do uszu. Co bystrzejsi szybko zauważą, że takie słuchawki są do dupy, bo na dobrą sprawę nic w nich nie słychać. Pasmo przenoszenia mizerne, a wszystkie ?basy?, za którymi przepada większość umuzykalnionego społeczeństwa, to tak na prawdę w 50% zakłócenia i szumy. Ja niestety doszedłem do tego dość późno, bo jakiś rok temu, po dobrych pięciu latach wsadzania sobie ciał obcych do uszu. I od razu mówię, że nie warto. Niszczysz sobie słuch, to po pierwsze i najważniejsze. Przypomnij sobie, wsiadasz do metra, głośno się robi, to odkręcasz, oczywiście jedna połowa dźwięku, który wydają Twoje słuchawki ucieka w przestrzeń dookoła Ciebie, a reszta wpada Ci do ucha, przy dalszych 50% szumów i zakłóceń, więc otrzymujesz 25% dźwięku plus dodatkowy zastrzyk decybeli od metra, którym jedziesz.


Zakładałem czasem słuchawki nauszne, ale denerwowały mnie, bo strasznie dużo basu było. Ale gdy okazywało się coraz częściej, że bardzo dużo dźwięków umykało moim uszom gdy słuchałem na mini-słuchawkach, a na nausznych słychać było dużo więcej szczegółów, a i dźwięki z zewnątrz nie docierały tak bardzo do mnie, to na stałe przesiadłem się na nauszne.


Od jakiegoś czasu polowałem na pewne słuchawki High-End, gdyż skoro mogę mieć lepszą jakość dźwięku, nie psuć sobie słuchu, to warto w to zainwestować. Wreszcie w zeszłą środę miałem okazję przetestować te słuchawki. Na miejscu stwierdziłem, że to po prostu są TE słuchawki. Wróciłem do domu i kupiłem na allegro za 40zł mniej niż w sklepie. Właśnie siedzę sobie i słucham mojej ulubionej płyty, MuDvAyNe ? L.D. 50. Muszę powiedzieć, że mimo iż zawsze uważałem tą płytę za najlepszą ze wszystkich, to już po pierwszej piosence mogłem stwierdzić różnicę pomiędzy tym, co kiedyś słyszałem, a tym, co teraz słyszę. Docierają do mnie kolejne zagubione dźwięki, a sama muzyka zyskała przestrzeni i głębi. Niepotrzebne żadne podbicia basów, nic a nic. Wszystko jest tak idealnie jak powinno być, a dźwięk jest wszędzie. Co ciekawe, jak zawsze słuchałem na głośności 3-4 to w tej chwili jest to 1-2. A przecież słucham na Discmanie!!


Konkludując, nie warto sobie słuchu psuć wsadzając sobie słuchawki do uszu. Jedyną prawdziwą przyjemność ze słuchania przyniesie Wam prawdziwe nagłośnienie, czy to słuchawkowe, czy głośnikowe. Zdecydowanie polecam. Nie warto oszczędzać na swoim zdrowiu.